Wszystko zaczęło się od Simona – o smartfonie, który zastąpił portfel (oraz łopatkę w piaskownicy)

Dzieci bawią się w piaskownicy wykopując wielkie dziury 5-calowymi smartfonami. Jedno z nich nieszczęśliwie trafia w kamień i niszczy drogi telefon.

– Co się gapicie! Tato kupi mi nowy, jeszcze lepszy – krzyczy malec.

Sfinansuj faktury SMEO

– No dobrze, ale dzisiaj, jak ostatni wieśniak, będziesz kopał łopatką – odpowiadają koledzy…

Prawie 30 proc. polskich użytkowników smartfonów nie wyobraża sobie życia bez tego mobilnego urządzenia. Jedna z firm badawczych przeprowadziła w ubiegłym roku sondaż wśród internautów i okazało się, że grubo ponad połowa z nich posiada smartfon, a kolejne kilkanaście procent poważnie myśli o jego zakupie. Oczywiście największą grupę entuzjastów smartfonów stanowią młodzi ludzie (w wieku 16-19 lat), jednak i wśród 50-latków rośnie odsetek użytkowników świadomie korzystających z telefonu z systemem operacyjnym (już prawie 30 proc.). Trudno w ostatnich latach znaleźć urządzenie, które tak szybko zawojowałoby cały świat wypierając (zastępując) jednocześnie tak wiele innych, wydawałoby się niezastąpionych zdobyczy cywilizacji. Telefon, radio, telewizor, system hi-fi, aparat fotograficzny, kamera, atlas świata i… wspomniana łopatka do piaskownicy!

A wszystko zaczęło się od Simona… W 1992 roku IBM pokazało w Las Vegas (na targach COMDEX) ponad półkilową cegłę z ekranem dotykowym (obsługiwanym rysikiem) o pierwotnym imieniu Angler. Aparat rychło przechrzczony na Simona pozwalał telefonować, odbierać faksy (czy ktoś jeszcze pamięta taki system komunikacji) i pełnił rolę pagera. Miał swój własny system operacyjny dopuszczający instalowanie zewnętrznego oprogramowania. Cały zestaw – z dwiema ciężkimi bateriami niklowo-kadmowymi i skórzanym etui – kosztował ponad 1000 dolarów.

Dzisiaj, 7-calowego Galaxy Tab 3 możemy mieć w przyzwoitym abonamencie (np. w aktualnej ofercie Orange), a mnogość aplikacji dostępnych dla systemu Android zrobi z tego telefonu prawdziwy kombajn, z którym nie będziemy chcieli się rozstać. Posłuży nam do rozrywki, ale spełni swoją rolę także w poważniejszych zastosowaniach. W końcu już 3 mln Polaków korzysta choćby z mobilnej bankowości, a większość banków udostępnia aplikacje pozwalające zadbać o swoje finanse przy pomocy urządzenia mieszczącego się w kieszeni. Można się spodziewać, że mobilna bankowość już za kilka lat całkowicie opanuje rynek, a wciąż udoskonalane aplikacje (np. MoneySaveAPP) pozwolą na szybkie i skuteczne zarządzanie domowymi budżetami.

szalone dni Orange